Niektórzy uzależniają się od alkoholu, inni od kobiet, a jeszcze inni od słodyczy. Ja akurat pływam (i po pływaniu pożeram słodycze, preferuje płeć przeciwną, a alkohol mi do szczęścia nie potrzebny).
Dla takiego introwertyka jak ja pływanie to raj na ziemi. W dwóch słowach: odprężenie i przyjemność.

Będąc na basenie w kilku sekundach jak szybki skaner, rejestruje co się dzieje na torach. Nieświadomie. Wyczuwam atmosferę. Tempo i styl każdego pływaka niczym puzzle układam w jedną całość. Bawię się w wyścigi. Widzę że Pan z toru trzeciego pływa znakomicie, więc ścigam się z nim, ale on o tym nie wiem. I wygrywam. Bo zawsze muszę wygrać zawody które sama tworzę w swojej wyobraźni. Ten element rywalizacji wprowadza trochę zabawy do mojego treningu. Nie ma nudy. Zawsze jest inaczej. Może jestem dziwna ale tak już mam. Wiecie jak na przykład prowadzimy auto i na trasie, ze względów oczywistych, nie jesteśmy sami. Współdziałamy wtedy z innymi kierowcami żeby ruch odbywał się w miarę płynnie.
Wiadomo, kierowcy są różni tak jak i pływacy.
Wyróżniam 4 rodzaje pływaków:
- Bloker. Jest to rodzaj osobnika pływający raczej w wolnym tempie i czekający aż szybszy pływak już prawie dopłynie do ścianki żeby mu przed nosem wystartować blokując tym samym wszystko. Wtedy życie się kończy i nadzieja umiera. Za każdy razem robi to samo nie ogarniając sytuacji i szkodliwości jego poczynań.
- Gadulec. To rodzaj osobnika który przychodzi na basen pogadać z innym tej samej rasy. Przepłyną w te i wewtę góra 5 razy. Ja tego nie liczę, to trafia do mojej głowy jakoś tak poprostu. Zaburzenie to dotyczy zarówno płci damskiej jak i męskiej
- Król. To rodzaj pływaka zajmujący cały tor, płyniesz a on niczym władca Gondoru zajmuje całą przestrzeń- nie widzi Cię. Można czasem dostać od takiego osobnika w głowę lub w kostkę. Po takim zderzeniu nie następuje chęć przeprosin ze strony władcy. Musisz to przeżyć i płynąć dalej.
- Mistrz. Płynie szybko. Obczaja. Wygrywa 😉






